Ewa Wieleżyńska wiele o winie

SPIS TREŚCI

15.07.2016

felieton

Emancypacja po włosku

monica-bellucci-smoking.jpg

Nad Gardą lało. Zlecieliśmy się do sali degustacyjnej jak zmokłe kurki. – Wow! You have such a wet look – puścił do mnie oko Paolo. Uśmiechnęłam się krzywo, spoglądając zazdrośnie na scenę. Pod banerem "Women in Wine" siedziały one – wyprasowane, ze starannie ułożonymi włosami.  Oddano im całą scenę, to miało być ich półtorej godziny; kobiet, które samodzielnie prowadziły winiarnie.

Spotkaniu przewodniczył Angelo. Zaczął od tego, że tytuł degustacji mu się nie podoba, bo on nie lubi określenia women, woli określenie ladies, więc będzie mówił ladies – tu uśmiechnął się wspaniałomyślnie i skłoniwszy się, zrobił gest z zawijasem godny "Dworzanina" Baltazara Castiglione (jeżeli pamiętacie jeszcze taką szkolną lekturę). – Drogie młode damy, jesteśmy zaszczyceni, że zgodziłyście się na uczestnictwo w tym seminarium. Dzięki wam będziemy mogli poznać wina wyjątkowe, gdyż wypieszczone kobiecą dłonią. Naszą degustację mamy przyjemność rozpocząć od chiaretto najmłodszej uczestniczki Alessandry Castellani. Alessandra, proszę państwa, jest bardzo młoda, ma ledwie 20 lat, rok temu straciła ojca. – Wydawało mi się, że twarz Alessandry drgnęła i zbiera jej się na płacz. – Alessandro, czy powiesz coś do pań i panów? Trzeba państwu wiedzieć, że Alessandra jest bardzo nieśmiała, do tej pory mówiła tylko buongiorno, grazie, arrivederci. Alessandro, powiesz dzisiaj coś więcej? – Czułam gulę, która rosła Alessandrze w gardle, w każdym razie z odległości trzeciego rzędu widziałam jej zaciskającą się szczękę. Prawa część głowy młodej dziewczyny była wygolona, a na jej lewe ramię opadał gruby warkocz. Winiarka odrzuciła go do tyłu, chrząknęła i odezwała się mocnym głosem: – Przyniosłam to chiaretto, bo wyszło mi dokładnie tak, jak chciałam, jest kwasowe, jest czyste, jest przyjemne. Ale ja nie jestem od opisu win, wy zrobicie to lepiej. Ja najlepiej  czuję się na traktorze. W ogóle jestem taka... męska. W sumie czuję się chłopakiem, choć wiem, że nie powinnam tak myśleć, bo przecież jestem kobietą. Sala zaczęła się śmiać, Angelo klaskał. Przyszła kolej na Elenę Zeni. Elena wstała. Górując nad stołem, w limonkowym golfie i tweedowej marynarce prezentowała się przepięknie. Musiała o tym wiedzieć, a może wcale nie... Zdawało się, że bije od niej blask zdrowej, pewnej siebie kobiety i wtedy rozpoczęła opowieść: – Mój tata również zmarł parę lat temu. Dziś zarządzam winiarnią do spółki z rodzeństwem. Zajmuję się sprzedażą, ale z wykształcenia jestem grafikiem. To ja zaprojektowałam etykietę wina, które właśnie pijecie: Bardolino Classico I Filari del Nino. Musicie wiedzieć, że mój tata był bardzo eleganckim mężczyzną, naprawdę miło było na niego popatrzeć, na te skorojone na miarę garnitury, modne dżinsy, szaliki. Ale przede wszystkim lubił dobre buty. Miał całą kolekcję zamszowych mokasynów. Właśnie w tych drogich, szykownych mokasynach chodził codziennie doglądać winorośli. Uwielbiał wielogodzinne spacery po winnicy, więc mokasyny strasznie się brudziły. Mama była bardzo zła na tatę, że tak lekkomyślnie niszczy buty, ale codziennie wieczorem mu te mokasyny szorowała. Dlatego na etykietce naszego nowego wina, do którego nie dodajemy siarki, narysowałam mokasyny taty. Myślę, że tacie to wino by się spodobało. Mam nadzieję, że spodoba się i wam. Dziękuję i oddaję teraz głos Cristinie Bordignon z Cascina Le Preseglie. – Cristina potrząsnęła kopułą wymodelowanej fryzury i wzięła głęboki wdech, falując białym jedwabiem. – Proszę państwa, chciałam państwu powiedzieć, że my, kobiety, zwyczajnie jesteśmy lepsze. Tak zostałyśmy stworzone. Po prostu natura nas szczodrzej wyposażyła. Kobiety mają nadzwyczajną siłę; siłę, której nigdy nie znaleźliby w sobie mężczyźni. Moje wino nazywa się Hamsa. W hinduskiej mitologii Hamsa to biały łabędź, symbol nieskazitelnego charakteru, jasności umysłu i równowagi. Nam kobietom, tę równowagę łatwiej jest osiągnąć. Potafimy pogodzić pracę zawodową z rodziną, miłością czy pasją. Bardzo się cieszę, że jestem kobietą, ale wiem, że w przyszłym wcieleniu będę mężczyzną. –  Uff! – otarł pot z czoła siedzący obok mnie Lars - Naprawdę niezłe seminarium! – Zdążyło się wypogodzić, wyszłam popatrzeć na Gardę. Oddać kobietom całą scenę, a potem ich nie traktować poważnie? Być kobietą na tej scenie, ale udawać, że się tego nie widzi? Nie wierzyć, że można dorównać ojcu, a nawet być od niego lepszym? Ech... Paolo polazł za mną. – O, bluzka ci już wyschła. – Wiem, stary, do jasnej cholery, wiem. – A ty masz rozpięty rozporek. – Paolo nerwowo spojrzał w dół – Dlaczego taka jesteś, przecież wcale nie...

I filari del nino label.jpgNarysowane przez Elenę Zeni mokasyny.

Tekst pierwotnie ukazał się w "Magazynie Wino".