Ewa Wieleżyńska wiele o winie

SPIS TREŚCI

13.07.2016

wino w pigułce

Piękno na talerzu

Tutaj piękno jest; jest na talerzu, jest tak uchwytne, że jem jajka, szpinak, księżyc, morze, sałatkę z pomidorów, fasolę i oblizuję się.

Andrzej Bobkowski, Szkice piórkiem

 

Piękno na talerzu.JPG

Prowansja różowym winem płynąca, pachnąca lawendą i rozmarynem, wpisała się w kulturę masową jako kraina wiecznej szczęśliwości. Obraz ten zawdzięczamy przede wszystkim poczytnym książkom Petera Mayle'a, które w literaturze popularnej zapoczątkowały nurt opowieści o przeprowadzce na Południe, z radością podchwycony przez hollywoodzkie kino.  W ocierających się o bajkę fabułach Mayle'a udręczony pogonią za sukcesem mieszczanin pod wpływem południowej aury postanawia zmienić swoje życie. Porzuca abstrakcyjny zawód, kupuje tzw. wiejski dom z duszą, sadzi winnice, zakorzenia się w codzienności. Czas upływa ma na czynnościach prostych i elementarnych: pielęgnowaniu ogródka, gotowaniu, jedzeniu, kontemplacji natury. Praca (jak np. pisanie książek o własnym odzyskanym życiu) jest tak przyjemna, że nieodczuwalna. I przynosi takie zyski, że przez wiekszą część dnia człowiek, który zyskał nowe życie, przeciąga się w samospełnieniu, popijając rosé. 

Możemy zżymać się na ten fabularny schemat i słusznie nazywać go kiczem, ale fakt faktem, że klimat Prowansji usposabia radośnie i leniwie. Podróżujący po Lazurowym Wybrzeżu w roku 1940 Andrzej Bobkowski pisał w "Szkicach piórkiem", że uchwytność tutejszego piękna nie powoduje ani chęci, ani potrzeby rozpuszczenia myśli, że w jakimś sensie wyzuwa z ambicji i dążeń. I być może dlatego – choć Prowansja ma wszystko, by mogły w niej powstawać wina wielkie – te powstają niezwykle rzadko. Turyści przyjeżdżający do Prowansji, by pobyczyć się nad morzem, nie pragną win ambitnych. Chcą prostego, przyjemnego, połyskującego w słońcu brzoskwiniową barwą rosé. Dla winiarzy różowe wino to żyła złota. Szybko się robi, szybko się sprzedaje i szybko się pije. W upalne dni dwie, a niekiedy trzy flaszki na parę "schodzą" niezauważenie. Jedna na plaży, jedna do obiadu, jedna do kolacji. Stąd aż 90 procent powstających w Prowansji win to wina różowe. Gdyby nie garstka wariatów, którzy uparli się, by robić poważne wina czerwone, róż pochłonąłby wszystko.

Geografia i marketing

Prowansja położona na południowym wschodzie Francji jest krainą, tak pod względem klimatu, jak składu gleb bardzo zróżnicowaną. Od północy poddana jest chłodnym wpływom znad Alp, od południa natomiast łagodzącemu działaniu Morza Śródziemnego. Klimatyczne i geologiczne różnice nie znajdują niestety odzwierciedlenia w granicach apelacji. Te wyznaczone są w Prowansji całkowicie arbitralnie i nic nie mówią o tożsamości powstających w ich ramach win.

minuty_cotes de provence.jpgCôtes de Provence, widok z posiadłości Château Minuty, położonej w pobliżu Saint-Tropez.

Największą apelacją Prowansji, obejmującą aż 2/3 regionu, jest Côtes de Provence. Liczy ona blisko 20 000 hektarów i rozciąga się od podnóża Alp do leżącej na Morzu Śródziemnym wyspy Porquerolles. Tak duża i niejednorodna apelacja z logicznego punktu widzenia nie ma sensu, z marketingowego natomiast nadzwyczajnie się opłaca. Ilość zapewnia jej widzialność i siłę przekonywania. Rosé z Côtes de Provence uchodzą za najlepsze. W rzeczywistości nie ma takiej reguły, istnieje natomiast inna: wina z największej prowansalskiej apelacji zazwyczaj są najdroższe. Drugim co do wielkości regionem (choć pięciokrotnie mniejszym) jest Coteaux d'Aix-en-Provence, spore są również Coteaux Varois. Wszystkie te trzy apelacje cechuje brak klimatycznej homogeniczności, co jednak nie ma większego znaczenia, skoro 9 na 10 powstających w nich butelek to wina różowe, które w upał znakomicie orzeźwiają i wprawiają w dobry nastrój, nie są jednak w stanie przekazać różnic między poszczególnymi siedliskami. Stylistycznie wszystkie prowansalskie rosé są podobne: cechuje je jasna barwa, dobra kwasowość i ziołowo-goryczkowy finisz. Wyrabia się je przede wszystkim z takich południowych odmian, jak grenache, cinsault, syrah, mourvèdre, carignan i tibouren. Z tych samych odmian powstają czerwone wina regionu. Jedne z najciekawszych czerwonych butelek wydaje na świat apelacja Les Beaux de Provence, ale ponieważ  większość z nich powstaje na bazie cabernet sauvignon, którego nie dopuszcza apelacyjne prawo, na ogół są one deklasyfikowane do kategorii win stołowych, czyli vins de France.

W Prowansji powstaje też niewielka ilość bardzo ciekawych win białych.  Wine te są kupażami takich odmian, jak clairette, ugni blanc, grenache blanc, bourboulenc, sémillon, rolle i marsanne. Nie mają wyrazistej kwasowości, lecz słono-ziołowy posmak zapewnia im ożywczość i sprawia, że są idealnym partnerem wielu śródziemnomorskich potraw.

Prowansalska nisza

Najciekawsze białe wina Prowansji powstają w niewielkiej, 200-hektarowej apelacji Cassis, w której działa niewiele ponad 20 winiarzy.  Tutejsze wina bazują przede wszystkim na  clairette i marsanne, pachną prowansalskimi ziołami i dojrzałymi brzoskwiniami; bywają słone, przenikliwe, mineralne. Inne niewielkie, koneserskie apelacje Prowansji, słynące z win wysokiej jakości to Palette i Bellet. Wspominam je z kronikarskiego obowiązku, szansa, by napić się tamtejszych win jest niewielka, gdyż apelacje te – dla odmiany absurdalne w swojej znikomości – liczą ledwie 30-50 ha, a wina wyrabia w nich kilku winiarzy na krzyż.

Bandol. Widok na morze.jpgBandol. Widok na morze. / Fot. Château de Pibarnon Na dobrą sprawę jedyną prowansalską apelacją z prawdziwego zdarzenia, której nazwa oznacza wina w konkretnym stylu i do której warto pielgrzymować, jest Bandol.  W okolicach letniego  kurortu, o tej właśnie nazwie, położonego nad morzem między Marsylią a Tulonem, powstają jedne z najbardziej intrygujących czerwonych win świata. Gęste, chropawe, pachnące lawendą, suchą trawą i śródziemnomorskimi ziołami; smakujące jeżyną, śliwką, jagodą; spływające aksamitną, mięsistą materią. Czerwone bandol to wina zmysłowe, niebanalne, zapadające w pamięć. Głównym składnikiem kupażu jest w nich garbnikowy szczep mourvèdre, zapewniający im długowieczność. Do niego dodaje się grenache, cinsault, a także carignan i syrah.  W apelacji powstają też wina różowe – poważniejsze niż w innych regionach Prowansji: ciemniejsze, bardziej strukturalne, o wyższym poziomie alkoholu, zdecydowanie dopraszające się jedzenia. Produkcja białych win jest marginalna, ale bywają bardzo smaczne, choć zarazem – jak wszystkie bandol zresztą – bardzo drogie. 

Gdy znajdziemy się w Prowansji, pijmy rosé – bez tego nie ma prawdziwie prowansalskich wakacji. Ale sięgnijmy też czasem po kieliszek czegoś poważniejszego. Takie wino jak bandol odwdzięczy się nam niepodobnym do niczego innego temperamentem.

Polecani producenci:

Bandol:

Château de Pibarnon, Châteaux Pradeaux, Domaine Tempier, Gros Noré, Tour du Bon, Domaine Sorin

Cassis:

Domaine du Paternel, Domaine de Bagnol, La Ferme Blanche, Clos Saint-Magdelaine

Côtes de Provence:

Château de Roquefort, Domaine Croix Rousse, Domaine Ott

Coteaux d'Aix-en-Provence:

Château Revelette, Domaine de la Réaltière

Inni producenci, często zdeklasowani do kategorii win regionalnych IGP:

Henri Milan, Domaine de Trévallon, Domaine Hauvette, Domaine Richaume

Prowansalskie rosé można kupić w sieciach supermarketów francuskich. Świetne wina z Prowansji we wszystkich trzech kolorach sprowadzają Winnice Europy (www.winniceeuropy.pl) – importer, który prowadzi sklep przy ulicy Wielickiej 43 w Warszawie.